Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ovo-ab.do-jeden.ketrzyn.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
głowę i próbuje ominąć jego natrętnych kolegów. - Przez cały dzień musiała się użerać z moją nieznośną siostrą, więc dajcie jej spokój.

– Spokojnie, dzieci – mitygowała ichKate, która wykorzystała nagłą

głowę i próbuje ominąć jego natrętnych kolegów. - Przez cały dzień musiała się użerać z moją nieznośną siostrą, więc dajcie jej spokój.

Richard westchnął, czując, jak robi mu się przyjemnie.
- Czyż to nie cudowne? Będziemy musiały znaleźć sobie
– Wiem – przytaknął. – Zamierzam potem w nagrodę zabrać
– Lily, oddałaś mi ogromną przysługę, zajmując się dziećmi i w
– A tak w ogóle, to ten facet jest inny. Wyjątkowy.
a przecież nikt na nią nie patrzył. Jak można być cały
części i spoczywające w kałuży krwi.
- To... to... - Westchnęła, opadła z sił i położyła mu dłonie
złowrogą sławą magnum, czy też niepozornej pukawki?
nie tylko siebie, ale również dwie niewinne kobiety i dziecko.
– Czy były dla mnie jakieś wiadomości?
Wieczorem tego dnia położyli dzieci do łóżek i zostawili pod
miała się pani znaleźć?
– Musisz bardziej kontrolować swoje wydatki – zaśmiała się Marilyn.

zawsze odkurzanie. Ale lubiła mieszkać w czystym i pachnącym

On nie był już częścią jej życia.
pomarańcze; organizm pewnie domagał się witaminy C. Skutek zbyt
an43
365
przerobić? Czy Milla celowo się nią bawi?
Pokręcił głową i rozprostował ręce, aby się trochę rozluźnić - często
jej kierunku. Jego lewy oczodół był pusty, zasłonięty brzydko
Rex zdjął z głowy czapkę z daszkiem i miął ją w palcach. - Nie - przyznał. - Odeszła ode mnie. - Och, Rex. - Dena na próżno starała się powstrzymać fasy. - Jak Lucretia. - Wie pan, zastanawiałem się nad tym. To znaczy, nad pańską pierwszą żoną. Nie było mnie wtedy tutaj. - Odeszła ode mnie. - Odeszła? Ale chyba... - Odeszła do nieba - wyjaśnił Rex. Zmarszczki na twarzy świadczyły o jego wieku. - Nie mogła tego dłużej znieść. Przez Sunny. - To mnie zawsze zastanawiało - wyznał T. John. Wpatrywał się w człowieka, który kiedyś był najpotężniejszym mężczyzną w okręgu Clackamas. - Choć był pan tak straszliwie zakochany w pierwszej żonie, dlaczego kręcił się pan koło innej kobiety? - Bo Lucretia była oziębłą suką, która nie wpuszczała go do swojego łóżka. - Dena! - Rex wstał, ale ona posłała mu spojrzenie, które roztopiłoby górę lodową. - Tak było. Wiem. Musiałam usuwać zamki z drzwi, kiedy się tu wprowadziłam. Nie wiem, co się stało, Rex, ani jak ci się udało mieć z nią dwoje dzieci, ale wiem, że ona cię zniszczyła. Traktowała cię jak trędowatego, a potem, kiedy znalazłeś sobie inną kobietę, odeszła na zawsze, włączając silnik swojego nowego samochodu i słuchając Elvisa! - To nie było tak. - Nawet dzieci jej nie obchodziły. Znalazł ją Derrick. Mała Angie była wtedy w kołysce. Co by się stało, gdyby wybuchł pożar albo Angie wypadła z kołyski i spadła ze schodów? Zastanawiałeś się kiedyś, jak czuł się Derrick, gdy znalazł martwą matkę za kierownicą jej cholernego prezentu urodzinowego? - Dena! - Nic dziwnego, że wyrósł na skurwiela. Każdy by wyrósł. Lucretia zasłużyła na śmierć. Każda przyzwoita kobieta najpierw zatroszczyłaby się o dzieci, a potem puszczała magnetofon w samochodzie. Była samolubna za życia i samolubnie umarła, a ty przez ostatnie trzydzieści lat bez przerwy się o to obwiniasz! Rex pobladł. Nie czuł nic, bo cały był odrętwiały. - Lucretia była aniołem. - Na miłość boską, Rex, otwórz oczy! - Znajdźcie Sunny - zwrócił się Rex do T. Johna. Ignorował żonę i jej gadanie, zupełnie jak przez ostatnie trzydzieści lat. - Nie mogę jej stracić. T. John wsunął okulary słoneczne na czubek nosa. - Gdzie jest Willie Ventura? - Teraz nazywa się Buchanan. - Jakkolwiek się teraz nazywa, zniknął. Wie pan coś o tym? - Dena go wyrzuciła. T. John spojrzał na drugą panią Buchanan. Dena potarła ramiona, jakby nagle zrobiło jej się zimno, a potem wzięła zapalniczkę i zapaliła papierosa. Płomień zadrżał. - Dostawałam gęsiej skórki, kiedy się tu kręcił. Parę razy dobrał się do alkoholu Reksa, z gabloty z bronią zginęła jedna strzelba i znalazłam go w pokoju Angie, jak wpatrywał się w ten przeklęty portret Lucretii. Wiem, że wszyscy uważają, że on jest nieszkodliwy, ale ten chłopak to diabeł. Wcielony diabeł. I nie jest tak głupi, za jakiego uchodzi. - Zamknij się, Dena! To mój syn. - Rex zadarł głowę i spojrzał na zastępcę szeryfa. - Jego też proszę znaleźć. Jeżeli się panu uda, to dam pieniądze na pańską kampanię wyborczą. Wiem, że zamierza pan kandydować na szeryfa. Najwyższy czas, żeby Floyd Dodds miał godnego konkurenta. Znajdzie pan mojego syna i Sunny, a ja będę pana sponsorem. Legalnie albo nielegalnie. Nieważne. Nie mogę stracić nikogo więcej z rodziny. - Przecież oni nie są twoją rodziną! - wrzasnęła Dena. Rex uśmiechnął się blado do żony. - Mylisz się, Dena. Zawsze się myliłaś. Cassidy nie miała pojęcia, jak długo jeszcze zdoła uczestniczyć w tej maskaradzie. Prawie nie odzywała się do Briga, od kiedy dowiedziała się, kim naprawdę jest. Uzgodnili plan działania, ale nie wiedziała, jak długo jeszcze będzie mogła udawać, że wszystko jest po staremu. Całe jej życie stanęło na głowie. Prawie nie widywała się z Brigiem. Mieszkali w tym samym domu i poświęcali czas tej samej sprawie - chcieli znaleźć sprawcę pożarów, ale niewiele mieli ze sobą wspólnego. Tak było bezpieczniej. Nie zjawiał się rano przy stawie, kiedy Cassidy pływała, ale upierał się, żeby chodziła tam z Ruskinem. W domu Cassidy celowo unikała Briga. Nie mogła dłużej ciągnąć tej farsy. Jej życie legło w gruzach.
Ale ten drań był tutaj, miała go jak na dłoni. Wiedziała przecież,
207

Odwrócił się i spojrzał na nią tymi ciemnymi, bezdennymi
95
mieć przynajmniej tyle odwagi, aby to głośno powiedzieć. Pewnie to
luźne spodnie i koszulki w domu.

©2019 ovo-ab.do-jeden.ketrzyn.pl - Split Template by One Page Love